 RADOŚNIE
NA PIKNIKU
Niezbędnym warunkiem skutecznego oddziaływania w grupie
wychowawczej jest jak najlepsze poznanie wychowanków,
zrozumienie ich potrzeb i problemów, wzajemnych relacji
z rówieśnikami.
Pracuję w internacie szkoły artystycznej, do którego przyjmowana jest młodzież
zarówno z Nałęczowa jak i nieraz odległych miejscowości. Zdarza się, że po
plastyczną wiedzę do nałęczowskich mistrzów zgłaszają się mieszkańcy Mazur
czy Śląska. Już w pierwszych dniach września zauważyłam, iż niektóre wychowanki
z klasy pierwszej, są jakby na uboczu, nie włączają się w życie grupy, są małomówne,
jakby się obawiały, że nie zostaną zaakceptowane przez innych.
Pomyślałam,
że zorganizowanie imprez integracyjnych pomoże dziewczętom w przystosowaniu
się do warunków w nowym środowisku.Obserwuję bowiem z żalem, jak zanika tradycja
dobrej zabawy, o której często wspomina pokolenie moich rodziców, których młodość
przypadała na burzliwe lata
60-te ubiegłego wieku.
Trudności w porozumiewaniu
się zarówno w swoim środowisku, jak i na zewnątrz, zacieśnianie do wąskich
"klanów" zróżnicowanych pod względem strojów a czasem
tylko ilości kolczyków, to symptomy alienacji młodych ludzi, prowadzącej do
narastania wrogości wobec innych. Zaplanowana impreza "Piknik internatów" grupująca
wychowanków i opiekunów grup różnych internatów miała przeciwdziałać wspomnianym
wyżej zjawiskom. Zaprosiliśmy więc gości z Internatu przy Zespole Szkół Rolniczych
w Kluczkowicach.
Na początku spotkania przywołaliśmy staropolską tradycję witania miłych gości
chlebem i solą. Szczególną atrakcją było zwiedzania szkoły połączone
z prezentacją osiągnięć artystycznych wychowanków demonstrowanych
w "Małej Galerii" i gablotach usytuowanych wzdłuż szkolnych korytarzy. Podziw
dla pomysłów młodych twórców przeplatał się z poczuciem dumy "Plastyków", że
mogą poszczycić się tak znaczącymi dokonaniami swoich kolegów. Następnie w
plenerze wspólnie rozpalono ognisko, nawiązując do zwyczajów skautowskich.
Wśród gier i zabaw integracyjnych położyliśmy nacisk na te, które wywoływały
elementy zaskoczenia i świadczyły o niebanalnym poczuciu humoru. Przeprowadzono
"grę z jajkiem", "pranie", "sztućce" oraz "kładkę". Szczególnie ta ostatnia
wymagała inwencji, sprawności fizycznej
i wyzwalała u chłopców instynkty opiekuńcze w stosunku do dziewcząt.
Ponieważ dobrą formą integracyjną jest wspólna biesiada, nie mogło więc zabraknąć
pieczenia kiełbasek według różnych sposobów kulinarnych mistrzów. Na koniec
zaprosiliśmy do tańca przy muzyce disco, a więc wykorzystaliśmy tę formę, którą
młodzież lubi najbardziej, a która sprzyja najlepiej wzajemnemu poznaniu i
wzbogaca wzajemne relacje.
W końcowej części spotkania nie zapomniano o doskonaleniu form kultury na co
dzień, o czułych pożegnaniach i podziękowaniach za wspólnie spędzony czas.
Nie zabrakło także elementów porządkowych; wspólnie wygaszono ognisko i sprzątnięto
stołówkę, gdzie częściowo odbywała się impreza. Była to okazja do dodatkowych
rozmów młodych ludzi i wzajemnego doskonalenia w dobrym.
Resztę niech dopowiedzą zamieszczone obok zdjęcia.
Katarzyna Malik-Wójtowicz
|