 Budynek
szkoły, w którym mieściły się: sypialnia dla dziewcząt, sala
wykładowa, sala gimnastyczna, kuchnia, pralnia itp., wybudowano
w 1912 roku. Wcześniej kursy odbywały się w wynajętej willi.

W szkole obowiązywał strój odświętny, jednakowy dla wszystkich
dziewcząt. W okresie międzywojennym były to pasiaste spódniczki
za kolano i białe haftowane bluzeczki. Na chłodniejsze dni wkładano
zapaski z tego samego materiału co spódniczki. Na głowie noszono
wełniane kwiaciaste chusteczki
W sali wykładowej odbywały
się zajęcia teoretyczne: dwie godziny po śniadaniu i dwie po
obiedzie. Wykładano podstawowe wiadomości z nauk przyrodniczych,
anatomii zwierząt, higieny, prowadzenia budżetu, prawa, przywilejów
rolnika i religii.
Dziewczęta uczyły się rożnych
wypieków. Co tydzień piekły chleb na zakwasie, a na niedzielę
pyszne bułeczki. Na święta pieczono różne ciasta.
Dużą wagę przywiązywano
w szkole do prac ręcznych. Dziewczęta uczono szycia sukienek
i bielizny oraz wszelkich robótek ręcznych: szydełkowania, na
drutach i haftu. Dziewczęta haftowały bluzeczki i bieliznę pościelową,
serwety i serwetki. Stroiły później wnętrza swoichdomów haftowanymi
makatkami, kapami na poduszki itp. Wzory haftów ze szkoły "Ziemianek"
zachowały się do dziś i dzięki temu panie z Klubu Haftu "Ziemianka"
z Nałęczowa przy NOK podtrzymują tradycje, korzystając z tradycyjnego
polskiego wzornictwa.
Sztuki tkania uczyła mieszkanka
Nałęczowa. Tkano modne w owym czasie pasiaki zwane "krakowskimi",
z których szyto spódniczki i zapaski. Pasiaki służyły także
jako kapy do przykrywania łóżek i kilimy wieszane na ścianie.
W pralni wmurowane były
duże kotły do gotowania lnianych prześcieradeł. Ręczniki i pościel
dziewczęta prały ręcznie na tarach, a białe bluzeczki i koszulki
prano w zolnikach.
W budynku gospodarczym znajdowała
się stajnia dla jednego konia z miejscem dla wozu drabiniastego.
Po drugiej stronie budynku była obora, gdzie stały dwie krowy
i kojce dla kilku świń.
Hodowano trzy rodzaje kur:
karmazyny, leghorny i zielononóżki. Instruktorka uczyła dziewczęta,
jak z kogutków robi się kapłony.
Każda z dziewcząt zajmowała
się ogrodnictwem i miała wydzielonych pięć kilkumetrowych rabatek
do hodowania marchewki, pietruszki, kapusty, sałaty i ogórków.
Prace te oceniano. W inspektach hodowano czerwone i żółte pomidory
oraz okazałe dynie i kabaczki.
Na zakończenie każdego kursu
urządzano piękną wystawę z wyrobów ręcznych, dorodnych okazów
z plonów ogrodowych i z przetwórstwa domowego. Wystawę tę podziwiali
wszyscy mieszkańcy Nałęczowa.
W czasie kursu organizowane
były wycieczki w okolice Nałęczowa, tzn. do Puław, Kazimierza
i Lublina. Wyjeżdżano również do dalszych miejscowości, jak
Kraków, Wieliczka, Częstochowa czy Gdynie lub Hel.
W szkole funkcjonowało kółko
teatralne. W zimowe wieczory dziewczęta uczyły się deklamacji
i śpiewu. Przygotowywane przez siebie spektakle wystawiały w
szkołach nałęczowskich a także dla dorosłych widzów. Pieniądze
przez siebie uzbierane przeznaczano na cele oświatowe. Grano
wiele sztuk. Wśród nich "Zemstę" Fredry.
W szkole uczono dziewczęta,
jak należy przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia iWielkanocnych.
Serdeczne podziękowania
za udostępnienie fotografii dla p. Janiny Babinicz-Wituckiej. |